Schadzka

Z zielonym żukiem na odwianym1 płatku

Róża, kosmata od rosy,

Purpurowieje w niebiosy.

Twój ogród płonie w zieleni dostatku,

Nie ja — lecz sen mój i głód

Kołaczą do twoich wrót.

Dłoń, której wzywasz, otwiera ci wrota.

Oto — pierś moja i lice2

Idź za mną w moją świetlicę3!