W umeblowanym półśnie słonecznych pokojów

Wszyscy trwali i nie umierali.

A potem coś się stało... Źle, że coś się stało...

Ten sam zegar w innych miastach bił nieśmielej...

I dusza się potknęła o nieoględne ciało, —

I kolejno umierać zaczęli...

Sen

Śniło mi się, że konasz samotnie,

Mnie nie było, ale jestem już!...

Biegłem do cię powrotnie, powrotnie