Pazurom bogów, aniołów lub sępów!

Nie wzbraniaj światu, co tęskni i pała,

Nieprzeliczonych do duszy dostępów!

Choćby cię zgrają opadły zaciężną

Wylęgłe w słońcu upiory i płazy,

Ty — pierś, śpiewowi na wieki przysiężną,

Odsłoń na ognie, na rdzawe zarazy,

Odsłoń ją nagle na wszelką tęsknotę,

I na uroki zatrutych strumieni,

Na burze czarne, szkarłatne i złote,