Nie ujdzie twojej stubramnej gościnie,

I gdy świat cały, ku tobie pochylny,

W zaświecie twoim, jak w morzu, zaginie!

Gdy, spłonion ku mnie zniechętą słoneczną

I przytakując zadumie brwią ciemną,

Mnie — już spełnioną, czarownie zbyteczną —

Ciśniesz o ziemię w niepamięć nikczemną!

A ja się z jękiem u stóp twych rozpadnę

Na ognie błędne, na rdzawe zarazy,

Na dzwonnej śmierci ostatnie rozkazy