Pachną na słońcu świeże kretowiska.

W powiędłych liściach, pokurczonych chłodem,

Lśnią srebrne resztki wczorajszej ulewy,

Nad zapuszczonym od dawna ogrodem

Słychać gawronów trzepoty i śpiewy.

Obok jabłoni — przypadkowa sosna

Swe igły w bladym zanurza błękicie.

O, jakże prędko przeminęła wiosna,

Pozostawiając przelęknione życie!

Coraz to mocniej otulasz się w chustę,