Co, rozwidniając, nie widzieć pozwala...

Z wędrownym błyskiem spotyka się fala

Pod umówionym w głębinie obłokiem.

Obłok swój bezruch kojarzy z fal ruchem...

Fala swe rysy i szczerby, i sznury

Przesuwa z wolna za wiatru podmuchem

Przez jego piętra z ognia i purpury...

Purpura łamie błękitów przegrody

I w nieprzejrzyste rozżarza się złoto,

Poprzerywane plam czarnych ślepotą,