Nie potrafi określić upojeń tej woni,

Co z ciebie, jako z róży, snem potartej, płynie.

Kto ustami w nóg twoich nie wdumał się dreszcze,

Nigdy dość nie wysłowi twych oczu omdlenia,

A choćby je dzień cały badał bez wytchnienia,

Nie wypatrzy z nich tego, co ja z nich wypieszczę!

[Zmienionaż po rozłące? O, nie, niezmieniona!...]

Zmienionaż po rozłące? O, nie, niezmieniona!

Lecz jakiś kwiat z twych włosów zbiegł do stóp ołtarzy,

A choć brak tego zbiega nie skalał twej twarzy,