Zorza dokrwawia swój żal do nieba w czerwieniach pustych,

A obłoki gasnące chcą w bezludny świat uróść13.

Czymże jest dla mnie — albo dla jezior — albo dla brzóz tych

Głuchoniemej wieczności zaraźliwość i burość!

Czym tajemnicę w niepowtarzalnych dreszczach roztrwonił,

Gdym twe ciało w ciemnościach pieszczotami przejaśnił?...

Świat się już dla mnie dość nanicestwił i naustronił, —

I jam dość się dla świata naczłowieczył i naśnił!

Spieszno mi teraz do zmartwychwstania kilku topoli,

Co szumiały w pobliżu zanikłego w snach domu!