Powietrzami, wstrząsanymi powietrzami.

Pewno widać było z nieba, że świat mija i przeminie,

I że snom przyświeca — woda na kamieniu...

Pan Błyszczyński zaszeptał w usta niemej dziewczynie:

— «Błędny cieniu, marny cieniu, cudny cieniu!

Zabłękitnij — odbłękitnij... I mów wszystko i nie domów!...

Czy tu jest ów wszechświat, gdzieś zgubiła siebie?

Może ci się należy wpośród innych ogromów

Inna zieleń — inna nicość — w innym niebie.

Nie zaczęłaś dotąd istnieć w żadnym półśnie, w żadnym grobie,