Od otchłani poprzez dreszcze — do otchłani!
Śni się liściom — nieskończoność. Śni się wiosłom — dno i łódka.
Odtrącone zorze raz na zawsze bledną...
Czy śmierć w nic nas rozśmieje, czy nas z nowych łez utka, —
Wszystko jedno, tchu ostatni, wszystko jedno!
Noc zabije nas nie mieczem, lecz jaśminem i konwalią —
I zaciszem mogił — i oddechem sadu!
Prędzej pochwyć treść nocy i ucałuj, i spal ją,
Żeby po niej nie zostało ani śladu!
Wszystkim widmom chce się zginąć takim nagłym wielozgonem,