Wpośród ziemskiej niedoli i zaziemskich pustek.

Trzeba w płacz mój na ślepo, z całych sił uwierzyć,

By chcieć ze mną żyć razem, albo razem — nie żyć.

Na krańcach mego płaczu będę na was czekał.

Nie zwlekajcie zbyt długo. Ja — nie będę zwlekał...»

I odszedł w sen za snami, by z tym zielem w dłoni

Zniknąć w jednej i w drugiej niebiosów ustroni.

Rzekł Maciej do Macieja: «Z ran moich niemało

Podczas rozmowy z Bogiem krwi się w świat przelało».

I na nogach się zachwiał i bardzo niezgrabny