Do zaniedbanej powracają głębi,

Z której powstały, — i nadal w niej kwitną.

Zieleń ich możesz nazywać błękitną —

I purpurową, i złotą... W wód cieniu

Jest nią i nie jest, posłuszna imieniu,

Które jej nadasz, muśnięty fal wzrokiem.

Woda pod światło drzew liście kołysze,

Wsłuchane w szmer swój nad wodą i w ciszę

Pod umówionym w głębinie obłokiem.

Po jego piętrach, od podstaw do szczytów