I śnią mu się owe gaje, co tak szumiały,

Choć gajom boleśnie być marami we śnie!

A to wzgórze, to oliwne,

We wspomnieniu takie dziwne,

Takie dalekie!

I śnią mu się nasze twarze, niby niczyje,

Ręce nasze krwawe i lewe, i prawe —

I to życie, co po śmierci nie wie, gdzie żyje,

Jeno3 szuka siebie po własnym pogrzebie.

Mówmy wobec jego zgonu