W liściu, co trafił na krzywy prąd fali,
Wirując, płynie szafirowa łątka34.
Nadbrzeżna trawa, zwisając, potrąca
O swe odbicie zsiwiałą kończyną,
Do której ślimak, pęczniejąc z gorąca,
Przysklepił muszlę swym ciałem i śliną.
W przerzutnym35 pląsie znikliwsza36 od strzały
Płotka37 się czasem zasrebrzy na mgnienie.
Pod wodą — spojrzyj! — prześwieca piach biały
I mchem ruchliwym brodate kamienie.