Tęcza, bezmiary objąwszy, rozkwita,

Poprzerywana i niecałkowita,

Jakby się śniła zmrużonemu oku.

Aż luźne znikąd jednocząc migoty43,

Nagłą zawisa ponad światem bramą,

By ci przypomnieć, że zawsze tak samo

Trwasz w każdym miejscu u wnijścia44 tęsknoty.

By ci przypomnieć, żeś z duszą, snem zżartą,

Wpatrzony w bezmiar, wsłuchany w swe dreszcze,

Wszedł do tych światów przez bramę rozwartą,