Do połowy — przydrożna, od połowy — polna.
Ze stu światów na przedświat54 wyszła sama jedna
I patrzyła w to zboże, co szumi ode dna.
Wśród georginij
Wśród georginij55 — brzęczenie os.
Twojeż to kroki? Twójże głos?
To — koniec lata, jeden z tych dni,
Gdy słońce blednie, a ogród lśni.
To chory półsen znużonych drzew.
Odwróć swe oczy, ucisz swój śpiew!