Miażdżą o ziem pluskające łby.
Już przy ziemi wrzask ich zaumiera56,
A po niebie jeszcze dalej gna!
Chmura oścież w wszechświat się rozdziera,
Nie ma za nią kresu ani dna!
Słońce, w szyby łzawiejąc odżdżone57,
Po podłodze złoty wzburza łan,
I odbicia okien rozmnożone
Wprawia w kurze zruchomiałych ścian.
Ktoś rozepchnął furtę w mym ogrodzie,