Jakbym nie znał jej jeszcze
Za dni mego żywota.
[O majowym poranku deszcz ciepły i przaśny...]
O majowym poranku deszcz ciepły i przaśny107
Trafia w liście na oślep — prawie bezhałaśny.
Krople, spadłe i kurzu pociągnięte błoną,
Podskakują na piachu i wzajem się chłoną,
I wspólnie olbrzymiejąc108, trwają same przez się,
Aż je ziemia powoli uszczupli i wessie.
Coraz mniej ich przybywa na drogi i łany.