Już wygładza się strumień, deszczem pręgowany,

Już zza chmur, rozpostartych na kształt kruczych skrzydeł,

Słońce pęk wysztywnionych ku ziemi promideł109

Rozwachlarza110 znienacka i przez wyzior111 w chmurze

Prześwitując, rozwidnia strojne brzozą wzgórze

I klin pola przygodny i pogrąża w złocie

Sad wiśniowy aż do dna wraz z wróblem na płocie,

Co, światłem zaskoczony, ćwierka wniebogłosy.

I łzy jeszcze niestałej i ruchliwej rosy

Skrzą się tłumnie, u liści zawieszone brzegu,