Pod barw przymusem — w głąb marzeń przedłuża,
Aby dowidzieć poprzez dale puste
Jedyną wokół purpurową chustę
Dziewczyny, która swych dłoni oplotem
Kolana zgodnie wgarnęła pod brodę
I coraz bardziej pod niebios namiotem
Samotniejąca w tę dal i pogodę,
Od dawna ruchu i snu nie odmienia,
Chłonąc czar drętwy samego patrzenia
We wszystko naraz, w nic zasię27 z osobna,