I dlaczego te oczy były coraz łzawsze?

Czy nie wolno nic nigdy porzucać na zawsze

I zostawiać samopas25 kędyś26 — na uboczu?

Czy nie wolno odjeżdżać znajomym gościńcem

I oddalać się zbytnio od tych złotych oczu,

Podkutych dookoła szafirowym sińcem?

Wieczór

Słońce, zachodząc, wlecze wzdłuż po łące

Wielki cień chmury, ciągnąc go na wzgórza,

Zetknięte z niebem, co życie, gasnące