I rdzawienie się w słońcu dojrzałej rezedy23.

A gdy byłem już w drodze, sam nie wiedząc kiedy

I czemu — przypomniałem24 te oczy, przyziemnie

Śledzące mą zadumę i wpatrzone we mnie

Tym wszystkim, czym się można wpatrzeć w świat i dalej.

Co widziały te oczy, nim w tysiącu alej

Zginąłem, jedną chatę rzucając za sobą?

I czemu z szafirową zawczasu żałobą

Patrzyły w ten mój odjazd poprzez zieleń rdzawą

Rezedy, co pachniała, przytłumiona trawą?