Wieczorem

Wieczorem było, wieczorem,

Gdy zorza gasła nad borem.

Dzienny ulatniał się skwar,

Rosa nam spadła na głowy

I zmierzchem dymił się jar1,

Jar kalinowy2.

Z daleka idzie, z daleka

Ten mrok, co kwiatów się zrzeka.

Gdy płosząc ospałą woń,