Kwiecia zbryzganych! I w lasu przestrzałach,

To tu — to ówdzie wyszperanych okiem

Wśród pni, zestawnych w dowolne szpalery...

Na kołach wozu, które senny wałach

Słońcu na pokaz wlecze, — wszystkie cztery

W ruchliwy koral mieniąc pracowicie...

Na stepach, kędy niespodziane drzewo

Tak się przestrzeni narzuca obficie,

Że się niebiosom czarna staje wnęka!...

W stodół szczelinie, zaprószonej plewą, —