Niech mej mogiły zamieszkałe wnętrze

Rozwidnią wasze, purpurowe zorze!

Niech widny Bogu do snu się ułożę

Na wznak — a skronią ugrzęznę w tym błędzie,

Że śmierci niema, nie było, nie będzie!

Są tylko zajścia zórz za ciemne bory...

Wieczory moje, minione wieczory!...