Niezgrabnie, piersią zsuwały się w wodę —

I tłumy wróbli, co z głuchym łoskotem

Sfruwały z płotu, aby tuż pod płotem

W długi się szereg rozsypać na trawie.

I widywałem wszystko i nic prawie,

Na niewidziane znając drogę całą,

Bo odbywałem ją zarówno w sobie,

Jak poza sobą. Dziś wierzę, iż w grobie,

Gdy z mymi snami sam na sam zostanę,

Znów ją odbędę, znów na niewidziane,