Zwierzyniec
Flamingo1, różowiejąc, smukli2 się nad wodą
Skrzydlatego jedwabiu zaciszną urodą.
Sama dal tak w nim skupia swe znikliwe dzieje,
Że — czy leci, czy stoi — zawsze daleczeje3.
Wielbłąd w słońcu zapłowiał4 stąd o kroków siedem
Jak sprzęt Boży, okryty poniszczonym pledem5.
Świat, co szuka oparcia dla swego zamętu,
Korzysta z pogarbionej ciszy tego sprzętu.
Ślepie, z których się słońce nigdy dość nie wylśni,