— Prędzej bym się spodziewał, że Gajda podpali dwór, aniżeli że wszystkim życie uratuje! Jaśnie pan powinien mu bardzo podziękować.

— Czy od męża nie masz jakiej wiadomości, Szmulu? — zapytała pani.

— Mam i wiadomość, i pieniądze — odparł arendarz.

— Pan przysyła sto rubli. Z tego ma być zapłacone siedemdziesiąt parobkom za kwartał, a trzydzieści dla jaśnie pani.

— Kiedyż pan wraca?...

— Tego nie wiem, ino wiem, że dziś ma jechać do Warszawy naprzeciw jaśnie prezesowej.

— Beze mnie? — przerwała pani, zalewając się łzami.

Na twarzy służby dworskiej widać było radość z powodu nadesłanych pieniędzy. Gospodarze natomiast patrzyli na Szmula niespokojnie. Wreszcie jeden zapytał:

— A jakże będzie z nami?...

— Majątek już sprzedany — odparł Szmul — a dziś zjeżdża Niemiec objąć go. Co prawda nieładnie trafił na początek!...