— Co tobie, Anielciu? — pytał Józio.

— Mnie?... Nic... Albo ja wiem!... — odparła z uśmiechem.

Potem dodała:

— Przecież śniegu nie ma na dworze?...

— Dlaczego ty tak mówisz?... Co ty mówisz, Anielciu?... — wołał zatrwożony Józio.

— Gorączkę ma panienka — rzekła karbowa. — Pali paniuńcię we środku?...

— Pali.

— I trzęsie?

— Trzęsie.

— Pić się paniuńci chce?...