Gdy znalazł się w salonie, gdzie leżała chora, on, taki zwykle sprytny, stracił wszelką władzę nad sobą i pragnął ukryć się choć w mysiej jamie.

— Przyprowadziłam pannie Anieli Szmula — rzekła Wichrzycka.

Dziewczynka uśmiechnęła się.

— Gdzie jest Szmul? — zapytała.

— Ja tu jestem — odparł, chowając się za Wichrzycką.

— Aha! Jak się macie, Szmulu?... Nie przywieźliście mi ani razu listu od mamy... Ja nie wiem nawet, gdzie jest mama i co się z nią dzieje.

W tej chwili ciotka Andzia zaczęła dawać jakieś znaki Szmulowi. Anielka spostrzegła to i zlękła się.

— Szmulu! — zawołała — gdzie jest moja mama?... Co mu tak ciocia pokazuje rękami?...

— Jaśnie pani zdrowa jest! — odezwał się Żyd zmienionym głosem.

Anielka wpadła w rozdrażnienie.