8. Plany ratunku
Rzeczywiście Dębicki i pan Stefan mieli w tym czasie ważną rozmowę o pani Latter.
Przede wszystkim poszli na obiad do wykwintnej restauracji na Krakowskim, gdzie zajęli najciaśniejszy gabinet, odznaczający się tym, że miał gotyckie krzesła obite zielonym utrechtem i dwa duże lustra, na powierzchni których właściciele pierścionków z brylantami wypisywali sentencje odznaczające się jędrnością i niewybrednym smakiem.
Elegancki kelner we fraku i białym krawacie, z włosami rozdzielonymi nad czołem, podał im karty i zaczął nasuwać projekta obiadu.
— Naprzód wódeczka i przekąska — mówił kelner.
— Za wódkę dziękuję — odparł Dębicki.
— A ja proszę — rzekł Solski.
— Mamy świeżutkie ostrygi.
— Bardzo dobrze — dopowiedział Solski.
— Więc po wódeczce mogę służyć ostrygami. Cały tuzin?...