— Po wódce proszę o dwa solone rydze.
— Dwa rydzyki i tuzin ostryg?
— Dwa rydze bez ostryg — odparł Solski. — A może profesor chce ostryg?
— Paskudztwo — mruknął Dębicki.
— A na obiad? — pytał kelner.
— Dla mnie — barszcz. Potem może być kawałek sandacza... No, kawałek sarny i kompot... — mówił Solski.
— To samo, tylko zamiast sarny kotlet wołowy — dodał Dębicki.
— A wino?
— Pół butelki czerwonego — rzekł Solski — a profesor?
— Wody sodowej.