— Bo to, że w mordę dostaniesz, jak będziesz rzucał...
— O, a za co?...
— Za to, że nie wolno rzucać na wodę kamieni. Nie wiesz, czy co?...
Kiedy Jakub na próżno usiłował przypomnieć sobie tak dziwny zakaz, mały chłopiec przystąpił do wyższego, który znowu zaczął:
— Widzisz, ty cybulusie, tego łobuza na górze?... — i to mówiąc, wskazał Jakuba.
— Może by w niego z parę razy?... — spytał nieśmiało młodszy.
— Pal go! — zawołał starszy.
Po tej komendzie kilka kamieni świsnęło nad Jakubem, jeden padł około głowy, drugi trafił w chorą nogę. Jakub syknął z bólu i usiadł na śmieciach, co widząc, chłopcy uciekli.
— Czego oni chcą ode mnie?... Com ja im winien?... — mruknął nędzarz.
Lecz, nim zdołał odpowiedzieć na to pytanie, usłyszał za sobą gruby głos: