W tej chwili w pokoju drgnęły szyby.
— „Niebieskie oczy — powtórzył nauczyciel — serce mu zraniły i swą srogością spokoju zbawiły”. Czemu nie kończysz?
Szyby drgnęły powtórnie.
— „Niebieskie oczy”... Czemu nie kończysz?...
Szyby drgnęły dwa razy raz po raz.
— Na co się gapisz? — spytał nauczyciel. Widocznie nic nie zauważył.
— Ktoś chodzi po strychu — odparłem, zmieszany nie pytaniami nauczyciela, ale tym odgłosem, jakiego jeszcze nie słyszałem.
— Chodzi po strychu? — powtórzył nauczyciel, podnosząc głowę.
Szyby znowu zadrżały.
— Nie, to nie na strychu — rzekłem — to coś zrzucają...