— To wasz ojciec?

Podróżna skinęła głową.

— I taki chory?

Jo.

Chłop zamyślił się.

— To niby on po proszonym jeździ za gromadą? — spytał znowu.

— O nie!... — odparła z energią. — Ojciec uczy dzieci, a ja, jak mam czas, to szyję, a jak nie mam co szyć, wynajmuję się do roboty w polu.

Ślimak patrzył na nią zdziwiony, wreszcie rzekł:

— Wy, musi, że nie jesteście Niemce, kiej tak gładko po naszemu gadacie?

— My z Niemców — odparła kobieta.