— Nie moja, dworska.

— A czyja ta góra z sosną?...

— Zaczekaj, Fryc...

— Ach, ojciec lubi tak dużo gadać...

— Zaczekaj, Fryc — mówił starzec. — Ta góra z sosną to wasza?...

— Przecie moja, nie czyja.

— Oto widzisz, Fryc — rzekł stary po niemiecku — tu dopiero można by postawić wiatrak dla Wilhelma...

I wskazał ręką na górę.

— Wilhelm nie dlatego nie buduje wiatraka, że góry są za niskie, ale dlatego, że próżniak — odparł gniewnie nazywany Frycem.

— Proszę cię, Fryc, bądź cierpliwy. A te pola za gościńcem i tamte jary to już nie wasze? — pytał znowu starzec chłopa.