Durch Hunderttausend zuckt es schnell,

Und aller Augen blitzen hell,

Der Deutsche bieder, fromm und stark,

Beschützt die heil’ge Landes Mark;

Lieb Vaterland, magst ruhig sein,

Lieb Vaterland, magst ruhig sein;

Fest steht und treu die Wacht, die Wacht am Rhein!...

Fest steht und treu die Wacht, die Wacht am Rhein!...

Chłopak nie słyszał wyrazów, nie pojmował melodii, tylko — czuł potęgę ludzkich głosów. Zdawało mu się, że zza pagórka i zza rzeki płyną jakieś fale, które go obejmują niewidzialnymi ramionami i niby pieszcząc, gwałtem ciągną do siebie. Chciał pobiec ku domowi i zawołać Jędrka, ale nie mógł odwrócić głowy; chciał stać w miejscu, ale coś pchało go naprzód. Zaczął więc iść, jak odurzony, z wolna, prędzej, coraz prędzej, w końcu zaczął biec i — zniknął za pagórkiem.

A głosy z tamtej strony rzeki wołały: