— Wybudujecie sobie lepsze.

Hamer znowu zamyślił się.

— Więc bierzecie? — spytał Ślimaka.

— Co nie mam brać?

— I jutro pojedziemy do rejenta?

— Pojedziemy.

— A dziś wieczorem ugodzimy się u mnie.

— Można i dziś.

— No, kiedy tak — rzekł Hamer po chwili — to ja wam coś powiem. Ja wam dam siedemdziesiąt pięć rubli za morgę i ja nie dopuszczę, ażebyście tu zginęli. Waszą żonę odwieziemy na kolonię i pomieścimy w szkole. Tam ciepło. Oboje przezimujecie u nas, a ja za robotę będę wam płacił jak naszym parobkom.

Aż podrzuciło Ślimaka słówko — parobek. Milczał jednak.