— Zawsze się z nimi trochę potargujcie — dorzucił bakałarz. — Nie będą twardzi, bo już przyjechał Knap i muszą z nim skończyć.

Na folwarku skrzypnęły drzwi. Bakałarz nagle zmienił temat rozmowy.

— Wasza kobieta — mówił głośno — leży w szkole. Chodźcie tędy...

— Czy to Ślimak? — zawołał z dziedzińca Fryc Hamer.

— Ja.

— No, to zajrzyjcie do żony, ale nocujcie w kuchni. Chorej dopilnuje Augustowa, a wy musicie wyspać się, bo jutro przed świtem jedziemy.

Cofnął się za róg domu i drzwi znowu skrzypnęły. Widać wrócił do izby.

— A wy gdzie siedzicie, panie bakałarzu? — spytał chłop.

— Zwyczajnie siedzimy we szkole, ale dziś nocujemy z córką przy stajni.

Ślimak zadumał się i odparł: