— Chwała Bogu! — odparł Żyd. — Już tydzień nie miałem roboty. Ale jeszcze pani gospodyni mówiła, że w kuchni zepsuł się zegar...
— To ty umiesz i zegary naprawiać?...
— Jakże, mam nawet statki.
— Doskonały!... krawiec i zegarmistrz.
— Ja także jestem parasolnik, a także znam rymarstwo i umiem rondle pobielać.
— No, jeżeli tak, to możesz u mnie zimować. A kiedy przyjdziesz do roboty?
— Zaraz usiędę171.
— Na noc? — spytał proboszcz.
— Ja robię po całych nocach. Ja już niewiele mogę sypiać.
— Jak chcesz. To idźże do oficyny i zadysponuj sobie kolację. Herbatę zaraz ci przyniosą.