Ślimak umilkł zawstydzony.

— Dobrze — rzekł dziedzic — opuszczę ci trzy ruble i będziesz płacił tylko siedemnaście rubli rocznie. Czy jesteś kontent?

Chłop schylił się do ziemi, a nie mogąc dosięgnąć nóg dziedzica uścisnął sztachety; lecz na jego twarzy zamiast zadowolenia malowała się niepewność.

„Coś jest — myślał Ślimak — że on się nie targuje! Już ja widzę, że ten szwagierek cosik zmajstrował!...”

Głośno zaś dodał:

— To niech jaśnie pan jeszcze uczyni łaskę i weźmie ode mnie zadatek. Właśnie dała mi moja dziesięć rubli, a resztę powiedziała, żebym odniósł jutro.

Wydobył zza sukmany węzełek, z niego dziesięć rubli — i wręczył dziedzicowi.

— Za pozwoleniem — przerwał dziedzic — pieniądze wezmę później, a teraz zrobię ci propozycję. Czy pamiętasz, ile mi za morgę łąki zapłacił w zeszłym roku Grzyb?

— Osiemdziesiąt rubli.

— I oprócz tego zapłacił rejenta i jeometrę46, czy tak?