III. Opowiadanie adwokata
— Miło mi jest — prawił adwokat — oświadczyć panom, że życie moje rozwijało się, jeżeli nie powiem: nadzwyczaj, to przynajmniej bardzo wszechstronnie...
Dziś, jako adwokat, jestem do pewnego stopnia organem władzy i czynnikiem porządku. W wieku chłopięcym byłem nauczycielem elementarnym17 i pochlebiam sobie, że zarówno książką, jak i dyscypliną przyczyniałem się do rozszerzenia w masach oświaty i dobrych obyczajów. Później zostałem nauczycielem tańców, a więc jednym z kapłanów sztuki.
Nawiasowo dodam: że honorowano mnie wówczas nędznie, choć tańczyłem bardziej z natchnienia, aniżeli skutkiem odpowiednich studiów. Przy pomocy wiotkiej postawy i interesującej fizjognomii zebrałem sobie jedenastu uczniów, którzy płacili mi po dziesiątce za lekcję, a którym ja, sprzedawszy nadpsutą pozytywkę, zamiast grać, śpiewałem popularniejsze tańce.
Nareszcie, widząc, że lada baletmistrz, który „ze względów intelektualnych” nie wart mi butów czyścić, lepiej się ma ode mnie, rzuciłem swój zawód choreografa i zostałem kancelistą18 przy szpitalu.
Tu nauczyłem się sprawować władzę z godnością.
Jeżeli przywieziono nowego chorego, miałem zwyczaj, wpisując go do ksiąg, udawać kandydata na lekarza, egzaminowałem pacjenta i kiwałem przy tym głową, tudzież gryzłem wargi tak, jak najprawdziwszy doktór medycyny i chirurgii. Kiedy do chorego przychodzili krewni, pocieszałem ich frazesami:
—„Będzie lepiej!... Silna kompleksja19...” — pozwalałem marniejszym z pomiędzy nich całować się w rękę, i, z miną głównego opiekuna, polecałem szwajcarowi20, aby ich puścił (jeżeli notabene był dzień po temu.)
Zakonnice lubiły mnie, ponieważ modliłem się klęczący i namówiłem do spowiedzi dwu chorych ateuszów21. Lubili mnie i posługacze, ponieważ nie przeszkadzałem im brać łapówek, lub upijać się nawet, jeżeli był odpowiedni. Przypuszczam, że i z chorymi trafiłbym do ładu, gdybym im mógł dawać większe „porcje”. Na nieszczęście, nie ode mnie to zależało...
— Przepraszam, panie dobrodzieju, szanownego kolegę, ale chcielibyśmy się czegoś o Marii dowiedzieć — przerwał obrońca.