W tej chwili wszedł do przedpokoju jakiś człowiek.

— A co to? — zapytała Helenka.

— Telegram z Krakowa do pana Władysława Wilskiego. Proszę o pokwitowanie.

— Z Krakowa?... — rzekł nieco zdziwiony Władysław, odbierając kopertę — Daj mu tam dziesięć groszy, Heluniu.

Gdy otworzył depeszę, zdziwił się jeszcze bardziej, przeczytawszy co następuje:

„Wierny sługa ś. p. Edwarda winszuje. Pogrzeb wczoraj. Czekam na rozkazy. — Kłopotowicz.”

— Co to jest? — zapytała Helenka.

— Nie rozumiem! — odparł Wilski — Przypuszczam tylko, że mój stryj umarł i że jego plenipotent20 zwariował.

— Twój stryj umarł, ten bogacz?... Może ci co zapisał?...

Władysław machnął ręką z uśmiechem.