Stanąwszy w swej izdebce, odwróciła się do okna, i grożąc pięścią, wyszeptała:
— O wy!... Oszukaliście mnie I... Póki suknia nie była gotowa, częstowaliście herbatą, a dziś ta lalka nawet gadać z człowiekiem nie chce, a stary rzuca się, jak wściekły...
Mówiła to bez płaczu, głosem drżącym z gniewu. Potem stanęła jak posąg, a wreszcie ożywiona straszną myślą, z gorączkowym pośpiechem przystąpiła do jakichś tajemniczych przygotowań.
Naprzód tedy, na arkuszu papieru napisała dużymi literami list i zostawiła go na stole.
Potem zamknęła drzwi na klucz i nakładła pełen piecyk węgli kamiennych.
Potem podpaliła węgle, zasunęła luft, zupełnie jak w starych romansach francuskich, a w końcu uklękła przy swym łóżeczku.
Niebawem ciężki, duszny, przesiąkły odorem siarki, dym począł zapełniać izbę.
Na dworze zapadał już mrok.
Rozdział VI, z którego okazuje się, jak na dłoni, że chłop strzela, a Pan Bóg kule nosi.
Po odejściu szwaczki Helenka uczuła się bardzo niezadowolona; nad przyczynami jednak tego moralnego niesmaku nie zastanawiała się, bo i, co prawda, nie miała czasu.