— O nieba! — woła nieszczęśliwy kochanek biegnąc kłusem.

— Czego ty chcesz, łotrze?

— Pro... pro... szę... pp... phana...

— Czego?... gadaj, bo cię rozedrę!...

— Pr... pr... pro...

Drzwi od komórki uchylają się.

— Maniu, bo odejdę! — mówi gniewny głos z sieni.

— Kto tam? — woła kochanek... — Panno Mario!.. gdzie ona?... Boże! o cieniu mej matki, jeszcze mi aptekę ten łotr okradnie. Czego chcesz, wysłańcze piekieł?...

— Pro... pro... proszę pana — n...

— Czego? gadaj, bo cię zamorduję!