w garści trzyma brzeg mokrej od rosy sukni i płóciennej halki —

aż staje przed domem z jasnego kamienia, w oknach zbawcze światło

nie wie, że tam mieszka młody wydawca z Yorkshire;

O, tak, on mówi, wydam, wszystko wydam; ona się przy nim czuje

jakby się wydostała z gmatwaniny kosmicznych i ludzkich

przypadków, on — jak odnaleziony;

spędzają trzy oniemiałe dni, a potem latami

żyją w radosnym zdziwieniu;

Drzewa zamknęły za nimi gałęzie i zostali w lesie

mieszkają w szałasie z psem, który nie szczeka, żeby nie zakłócać ciszy