Jasne, cholerny trupie

Jasne, kocham cię,

cholerny trupie — tak mi się powiedziało kiedyś

kiedy wychodziłam z domu, świeża, dzień lekki

i słoneczny,

i skąd to „jasne”? Czy pytał mnie wtedy? Odpowiadam

co jakiś czas, ciągle od 15 lat,

choć nie wiem, jak właściwie miałabym mu wyznawać:

wypluć gumę do żucia, przykleić do obcasa, zsunąć

kowbojski kapelusz