i stopy w miękkich pantoflach
koloru kobaltowego zmierzchu
zaprzeszłość właśnie skończonych oddechów
w ich ciągle teraźniejszym łańcuchu, a jednak
zaprzeszłość;
głuchy dźwięk dzwonka
nad zapyloną drogą:
nadchodzę już
nadchodzę!
i stopy w miękkich pantoflach
koloru kobaltowego zmierzchu
zaprzeszłość właśnie skończonych oddechów
w ich ciągle teraźniejszym łańcuchu, a jednak
zaprzeszłość;
głuchy dźwięk dzwonka
nad zapyloną drogą:
nadchodzę już
nadchodzę!