patrzyłam

jak na papierze pojawia się powoli obraz

utrwalony wczoraj, rok temu i osiem lat temu

i patrzymy na siebie, to znaczy ja patrzę dziś na to dawniej

które już nie patrzy, ale je widać

od strony aktualnej, po której ja stoję

(do czasu — )

W jakiś jesienny wieczór, kiedy przełamuje się dzień

i noc, i fala rozlewa się w brunatno złotym świetle

na ciemniejącym piasku czasu