do wszystkiego podobni, do niczego

nie jesteśmy podobni. Ta równowaga/ trzyma się na skrajnościach.

O ósmej ja przychodzę do Ewy Patło. Tego wieczoru

wydaje mi się, że jest taka

substancjalna, zawierająca się w sobie, że

przylega do życia szczelnie, bo spaja ją z nim

ta właśnie warstwa fikcji, w której żyje.

— Mnie? Z życiem?! — mówi Ewa Patło, a ja

przymierzam jej sukienki, swetry i buty

ale zwłaszcza buty są